maj 6, 2008
Ort, styl, int, powt i co jeszcze?
Nigdy nie byłem i nie będę purystą językowym. Często używam form niewłaściwych. Bywa mi to wypominane, nie zawsze, ale bywa. Ale ile dałbym za to, by te swojskie i zadziorne “chłopaki” były formą należytą, a nie jakieś miękko-pulkowe “chłopcy”. “Chłopaków” pragnąłbym wynieść na piedestał i patrzeć jak prężą swoje piersi, cwałując za piłką łaciatą. Chwała, chwała, gloria!
Ale to się o dupę kanciatą rozbija, gdyż forma ta niewłaściwa i w ogóle jak to… ja, filolog, ja polonista od siedmiu boleści, od jednego kroku do przodu, a dwóch w tył, zachcianką chcę rewolucji tak drastycznej? Być nie może!
Hola, hola! Zacznijmy od początku. Czy mnie, poloniście, a może bardziej filologowi wypada? Czy wypada mi popełniać błędy językowe. Zdaje się, że powinienem być swoistym Strażnikiem Teksasu w tej dziedzinie. Ale chyba nigdy nim nie będę. Język według mnie ma wić się jak węgorz, puszczać się, robić te ucieszne skoki w bok.
Zatem wybaczcie mi moje błędy. Rażą was - trudno. Jeśli nie jestem ich świadomy - to źle. Jeśli jestem świadomy - to znowu w coś gram, próbuję ugrać, wygrać, przegrać, biec za łaciatą piłką, prężyć pierś ku chwal, ku glorii, ku sobie.
Kategoria: Kuba
Komentarze (1)